Lekcje dostosowuję✅ do każdego kursanta✅: do poziomu znajomości języka włoskiego✅, do oczekiwań oraz celu nauki✅. Zadaję dużo zadań domowych✅, które sprawdzam poza czasem lekcji✅. Bardzo lubię uczyć języka włoskiego✅.
Sobota upłynęła nam pod znakiem Asyżu. Dowiedziałam się, że Jola jeszcze nigdy nie była w mieście Świętego Franciszka, więc tym bardziej czułam na sobie odpowiedzialność, bo jako pierwsza pokażę jej to szczególne miasto.
Assisi
Spędziłyśmy dzisiaj w Asyżu zalewie 7 godzin. Tak! Zaledwie. Czas ten pozwolił na zwiedzanie katedry Świętego Rufina. Jola wspięła się również na dzwonnicę ( informacja praktyczna: rano można zwiedzać ją do 11:30, tak aby kiedy dzwony rozdzwonią się w południe, nie było już nikogo w ich pobliżu).
Tempio di Minerva
Zobaczyłyśmy główny plac Asyżu oraz najstarszą świątynię Minerwy z pierwszego wieku przed naszą erą.
Una delle colonne del Tempio di Minerva
Punktem kulminacyjnym oczywiście było zwiedzanie Bazyliki Świętego Franciszka.
Basilica di San Francesco ad Assisi
W porze obiadowej posiliłyśmy się, jedząc torta al testo con prosciutto. Bardzo polecamy! Jola miała też czas na zakupienie pamiątek dla najbliższych.
Un ristorante vicino alla Basilica di San Francesco
Po zjechaniu z górnego miasta odwiedziłyśmy Bazylikę Matki Boskiej Anielskiej (Santa Maria degli Angeli), z której można przejść do miejsca zwanego Roseto. Bardzo podobała mi się reakcja Joli, kiedy z niedowierzaniem odkryła, że turkawka na figurze Świętego Franciszka jest żywa!
Drugi dzień zaczęłyśmy od pysznej kawy w nowo odnowionym barze w centrum miasteczka Umbertide. Moja kursantka Jola osobiście zamawiała kawę po włosku, na co mam dowody!
Jola parla con il barista
Nie marnowała ani chwili na naukę, przy każdej okazji otwierała zeszyt i notowała słówka, wyrażenia i zawiłości gramatyczne.
Collezione Burri, Città di Castello
Muszę powiedzieć, że byłam drugi raz w Città di Castello na zwiedzaniu kolekcji artysty Albero Burriego (Collezione Burri).
Zwiedzanie tego miejsca z moją kursantką, która z uwagi na swoje wykształcenie zna się na sztuce, otworzyło mi oczy na wiele aspektów sztuki współczesnej. Na pewno nie jest to miejsce dla każdego. Jednak miło było zauważyć znaczny ruch turystów z zagranicy, co potwierdziła także pani z muzeum. Najważniejsze, że moja kursantka była zachwycona, tym co zwiedzaliśmy.
Collezione Burri
Potem spacerowaliśmy po centrum miasta Città di Castello.
Città di Castello, Piazza Gabriotti
Zgłodniałe zamówiliśmy w restauracji risotto, a każda chwila przy stoliku była wykorzystana na naukę włoskiego.
Studiamo dappertutto!
Potem czekało nas bardzo miłe spotkanie w naszym barze w Umbertide. Jola odkryła, że w okolicach spędza swój urlop jej koleżanka z pracy z rodziną. Świat jest naprawdę mały!
Montone
Agroturystyka, w której mieszka Jola, administracyjnie należy do Montone, ale dopiero drugiego dnia kursu pokazałam Joli ścisłe centrum miasteczka. Była zachwycona, tym co zobaczyła.
la Rocca di Umbertide
Ja natomiast cieszę się bardzo, że Jola nie ma żadnych oporów, aby samodzielnie zamawiać kawę, prosić w punkcie informacji turystycznej o mapy, a kiedy kupuje pamiątki również cały czas sama próbuje mówić po włosku! Brawo!
Dzisiaj kurs języka włoskiego rozpoczęła Jola, która zatrzymała się w przepięknej agroturystyce w Montone.
Agriturismo a Montone
Jako że szczęśliwie mieliśmy pierwszy czwartek miesiąca, mogłyśmy od razu skorzystać z wydarzenia “Sagrantino in arte”, jakie organizuje muzeum (Museo San Francesco Montefalco) we współpracy z różnymi kantynami i pojechać do Montefalco.
Jola a Montefalco
Przewodniczka w muzeum była bardzo uprzejma i w bardzo wyczerpujący sposób opowiadała nam o freskach Benozzo Gozzoli. Myślę jednak, że nie spodziewała się takiej turystki jak Jola, która zna się na sztuce! Wizyta była bardzo ciekawa, a jej druga część to opowieść o piwnicach, w których franciszkanie produkowali wino, dając tym samym początek słynnemu Sagrantino.
Chiesa Museo di San Francesco a Montefalco
Widać było, że miasteczko przygotowuje się na wieczorne świętowanie, co można było zauważyć na głównym placu miasta.
Montefalco, Piazza del Comune
Po wizycie w muzeum pospacerowaliśmy podziwiając piękny krajobraz i oczywiście robiąc w cieniu gramatyczną lekcje języka włoskiego.
A Montefalco c’è molto da fotografare!
Wyobraźcie sobie, że siedzicie na kamiennej ławce w cieniu, przed wami rozpościera się jeden z najpiękniejszych widoków, jaki kiedykolwiek widzieliście w życiu, a nauczyciel tłumaczy wam tajniki języka włoskiego. Czyż może być piękniejsze miejsce na naukę!?
Prima il dovere, dopo il piacere!
La vista da Montefalco
W związku z wydarzeniem “Sagrantino in arte” po godzinie 15:00 pojechałyśmy do kantyny Petricaia. Nazwa w dialekcie umbryjskim oznacza pług.
La cantina Perticaia
Potem delektowałyśmy się zarówno winem białym jak i czerwonym. Pani, która organizowała degustację, była bardzo miła i odpowiadała na każde pytanie, tak więc włoska konwersacja trwała kolejne dwie godziny.
Il panorama dalla cantinaLa degustazione di vino
Nie muszę chyba dodawać, że zrobiłyśmy zakupy w kantynie i nie wróciłyśmy do domu z pustymi rękami.
Nie wiem jak wy odbieracie to zdjęcie, ale dla mnie jest ono szczególnie tajemnicze.
Od dość dawna zwiedzałam w Asyżu katedrę świętego Rufina i podziwiałam jego fasadę. Znajdują się na niej trzy rozety. Jednak dopiero w lipcu 2019 udało mi się zobaczyć jedną z nich “od kuchni”.
Cattedrale S. Ruffino Assisi
Było to możliwe, ponieważ aktualnie udostępniono zwiedzającym dzwonnicę z zegarem przy katedrze. Kiedy wspinamy się po dość licznych schodach w pewnym momencie można zerknąć przez metalową kratę i zobaczyć właśnie to miejsce, która widnieje na pierwszym zdjęciu.
Widdok z okienka dzwonnicy S. Ruffino na Roca Sant’Angelo
Fakt że podczas mojej wizyty było niewielu turystów, sprawił że można było kontemplować każdy element wewnętrzny wieży, szczególnie zegar i jego mechanizm.
Spojrzałam też na Asyż z innej, nowej perspektywy. Z lotu ptaka wygląda jeszcze piękniej.
Widok na Asyż z dzwonnicy
Swoją drogą ciekawe jak wyglądają podziemia Asyżu? Muszę się tam koniecznie wybrać!
EM 17/07/2019
Roca Sant’AngeloDzwony z dzwonnicy przy katedrze S. Rufino Bilet wstępu na dzwonnicę
W drodze między Umbertide a Perugią znajduje się prywatny zamek Antognolla
Ostatni dzień kursu wypełniliśmy intensywnym zwiedzaniem. Pierwszy krótki przystanek zrobiliśmy w małym miasteczku pod Perugią – Solomeo.
Solomeo
Obowiązkowo zjedliśmy śniadanie w typowym barze w Perugii. I tu ciekawostka: jest on pełen napisów w dialekcie (dialetto perugino): na ścianach lokalu, a nawet na torebeczkach z cukrem. Jak powiedziała sama Marta, musi ktoś z mieszkańców cię tu przyprowadzić, bo na pewno sam turysta tu nie trafi.
Colazione al bar
Mimo że pogoda była bardzo zmienna, na przemian padało, wychodziło słońce, a potem była burza, nie daliśmy się zniechęcić i pojechaliśmy do Muzeum Szkła w Piegaro (Museo del Vetro di Piegaro). Samo miasteczko jest wprost idealne na krótki spacer.
PiegaroPiegaroPiegaro
Natomiast wizyta w muzeum, w którym byliśmy po raz pierwszy, zrobiła na nas ogromne wrażenie.
Museo del Vetro di Piegaro
W ścisłym centrum małego miasteczka zorganizowano bardzo ciekawe miejsce, gdzie dawniej produkowano szkło. Aktualnie większa fabryka znajduje się na peryferiach Piegaro.
Museo del Vetro di Piegaro
Z informacji jakie dostaje się po wejściu do muzeum, dowiedzieliśmy się że zasadniczo w XVI wieku miejsce to stworzono, aby produkować niektóre elementy do wystroju katedry w Orvieto. Potem miejsce zmieniało właścicieli oraz ulegało różnym przekształceniom.
Museo del Vetro di Piegaro
Ciemne osmolone ściany, gdzie następowała produkcja, charakterystyczny zapach dla fabryki szkła i piękne zielone szkło butelkowe – zrobiły na nas największa wrażenie.
Museo del Vetro di PiegaroMuseo del Vetro di Piegaro
Mieliśmy dużo szczęścia, bo kiedy rozpętała się burza z intensywnym deszczem, my spokojnie zwiedzaliśmy muzeum. Stworzyło to dodatkowo szczególną atmosferę.
Museo del Vetro di PiegaroPo lewej na górze butelka zwana “synowa i teściowa” ( bo nie mogą na siebie patrzeć)
Tego dnia Marta szczególnie rozgadała się po włosku, również z innymi Włochami, co bardzo mnie cieszy! Nie można lepiej wyobrazić sobie zakończenia kursu języka włoskiego w praktyce.
Dzisiaj wybrałyśmy się na wycieczkę nad Jezioro Trazymeńskie (Lago Trasimeno) do miejscowości Passignano.
Natura, sztuka i historia w symbiozie. La Rocca di Passignano sul Trasimeno
Po przyjeździe na miejsce Marta była trochę zdziwiona, że nie prowadzę jej prosto nad jezioro na spacer, tylko do fortecy Rocca di Passignano. Żeby móc tam wejść, trzeba kupić bilet wstępu. Naprawdę warto! Kasa biletowa jest połączona z barem, w którym zamówiliśmy sobie coś do picia. W ciszy cieszyłyśmy się widokiem jeziora Trazymeńskiego (Lago Trasimeno).
Potem weszłyśmy na wysoką fortecę, aby zobaczyć okoliczne miasteczka i całe jezioro, znane z historii starożytnej z uwagi na zwycięstwo Hannibala nad armią rzymską (druga wojna punicka 217 r. p.n.e.)
Ponieważ idealnie wybiła godzina obiadu, czyli 13:00, a my byłyśmy głodne, wstąpiliśmy do restauracji na pyszny obiad (ravioli ripieni al pistacchio). W restauracji podpytałam kelnerkę o Palio delle Barche, które w tym roku jest zaplanowane w Passignano od 21-28 lipca. Mieszkańcy czterech dzielnic miasteczka (rioni) konkurują ze sobą. Ich przedstawiciele biegną z łódkami. Gdyby ktoś przebywał w okolicach w tym czasie, myślę że warto wstąpić.
Spacer wzdłuż jeziora, spokój, cisza i piękna pogoda dopełniły naszą wycieczkę.
Dzisiaj celem naszej podróży było miasteczko Spello. Byłam tam 22 czerwca podczas przygotowań do ukwiecania ulic z okazji Bożego Ciała (Infiorata) i zauważyłam dzisiaj dużą różnicę, jaką daje brak turystów. Dziś mogłyśmy sobie pozwolić na spokojny spacer uliczkami. Spello było całe dla nas!
Szczególnie polecamy wizytę w otwartym zeszłym roku muzeum Villa dei Mosaici di Spello. Uważam, że szczególnie dla uczących się języka włoskiego, warto pobrać bezpłatną aplikację (VMS Villa dei mosaici di Spello), aby posłuchać oraz przeczytać opisy na temat willi ze świetnie zachowanymi mozaikami.
Villa dei Mosaici di Spello
Willa została odkryta niedawno w 2005 roku przez czysty przypadek. Po prostu przygotowywano teren pod budowę nowego parkingu. Muzeum jest nowoczesne, wybudowane według najnowszych standardów, naprawdę warto się do niego wybrać.
Villa dei Mosaici di Spello
Zauważyłam, że czytanie na głos przez Martę opisów różnych zabytków w muzeum oraz w miastach, które zwiedzamy, bardzo poprawiło jej akcent. Uważam, że jest to jedno z efektywniejszych ćwiczeń podczas kursu “Włoski w praktyce”.
Villa dei Mosaici di Spello
Potem spacerowaliśmy po pięknie utrzymanych i pełnych kwiatów ulicach Spello i rozmawiałyśmy po włosku. Nie trzeba było nam nic więcej.
Spello
Zapytałam Martę, które ze zwiedzonych przez nią miasteczek w Umbrii najbardziej się jej podobało i na pierwszym miejscu wskazała Gubbio i Spello! Tak więc sami rozumiecie, jak tu musi być pięknie!
Przed wejściem do Willi mozajek w Spello
Na koniec wstąpiliśmy jeszcze do parku Villa Fidelia. Spokój i cykady – tak w skrócie opisałabym to miejsce.
W środy w Umbertide mamy targ. Tak więc z samego rana wybrałyśmy się z moją kursantką, aby poćwiczyć w praktyce kupowanie produktów lokalnych.
Pierwszym punktem była kanapka z porchettą (panino con porchetta). Już dawno nie słyszałam takiej nabożnej ciszy podczas jedzenia tego lokalnego przysmaku! Widać było, że Marcie bardzo smakuje.
Potem na liście zakupów były sery. Nie mogłyśmy się tylko ograniczyć do mozzarelli, więc skusiłyśmy się również na ricottę.
Sprzedawca z właściwą sobie sympatią opisał Marcie wszystkie produkty, jakie ma w ofercie i zapozował do zdjęcia. Dokupiłyśmy na rynku jeszcze pomidory i sałatę, tak żeby na obiedzie niczego nam nie brakowało.
Oczywiście między jedną konsumpcję a drugą odbyła się lekcja włoskiego. Tym razem ćwiczyliśmy tryb rozkazujący oraz zaimki.
Późnym wieczorem uczestniczyliśmy w festiwalu filmowym w Montone. Bardzo serdecznie polecamy film “Rosie” w reżyserii Paddy Breathnach.
Dzisiejszym motywem przewodnim, który wracał jak bumerang, była beczka (la botte). Jest to element dekoracyjny w Gubbio. Znacie to włoskie powiedzenie: “Non puoi avere botte piena e moglie ubriaca” (Nie możesz mieć pełnej beczki i pijanej żony)?
Nieopodal wyjścia z katedry znajduje się również beczka La Botte dei Canonici, z tym że jej rozmiar naprawdę robi wrażenie.
La Botte dei Canonici
Dzisiejsze moje “zagadywanie” ludzi w Gubbio znowu przyniosło przeciekawe rozmowy z mieszkańcami miasteczka. Kiedy chciałyśmy się przyglądnąć jednej studni, wyszła ze swojego domu starsza pani, zaczęła z nami rozmawiać. Przez ponad 15 minut nawzajem opowiadaliśmy sobie o swoim życiu. Było to bardzo miłe, powiedziałabym nawet wzruszające. Zachęcała, aby koniecznie wrócić do Gubbio w maju, kiedy obchodzone jest święto Festa dei Ceri.
Foto: Marta
Oczywiście jestem przeciwna wandalizmowi i pisaniu po murach, ale muszę powiedzieć, że uczenie się włoskiego z napisów na ścianach też jest jakimś sposobem na naukę.
Foto: Marta
Ci którzy zwiedzali już Gubbio, na pewno słyszeli o tym, że można zdobyć tutaj patent na głupca (Patente da matto) po trzykrotnym o otoczeniu fontanny Fontana del Bargello. My nie podjęliśmy wyzwania.
Po południu pojechaliśmy jeszcze na krótki spacer po moim ulubionym Montone. Cisza, spokój, przepiękny krajobraz, leniwie chodzący po głównym placu Piazza Fortebraccio kot – maskotka całego miasteczka i coraz więcej turystów z uwagi na rozpoczynający się dzisiaj festiwal filmowy sprawiło, że czułyśmy pełen relaks.
Z uwagi na obawę, że tłumy zaczną przyjeżdżać do Umbrii, nie podajemy szczegółów dotyczących ilości jedzenia oraz spożywanych napojów podczas kursu języka włoskiego w praktyce. Chcemy tylko zapewnić rodzinę i przyjaciół mojej kursantki, że jest jej tu dobrze, chociaż oczywiście tęskni.
Marta prende appunti
Dzisiaj lekcja gramatyki i leksyki odbyła się w barze na głównym placu w miasteczku Città di Castello. Wystarczyło w kilku słowach powiedzieć pani barmance, dlaczego jesteśmy we Włoszech, co robimy, aby zaczęła nam udzielać praktycznych rad, jak zamawiać spritz. Ta sama technika zadziałała w supermarkecie podczas kupowania szynki prosciutto crudo. Kilka miłych słów do pani z obsługi, sprawiło że pani opowiedziała o swoich potyczkach z językiem angielskim, była przemiła, bardzo dyspozycyjna w doradzaniu nam, który ser będzie odpowiedni, a która szynka idealnie skomponuje się z melonem.
Pinacoteca Comunale -lunedì chiusa!
Pewnie nie uwierzycie, ale szczęście nas nie opuszczało nawet w zamkniętej w poniedziałki galerii. Pani z obsługi wpuściła na do ogrodu Pinakoteki, tak że mogłyśmy tam zrobić sobie zdjęcia. Przepis na sukces: uśmiech, kilka komplementów , uprzejmość i to naprawdę działa we Włoszech!
Marta fotografa dettagli
Marta uwielbia fotografować szczegóły różnych miejsc i przedmiotów, dlatego zaczęłam ją w tym naśladować. Poza tym fotografuję ją, kiedy to ona robi zdjęcia.
Marta nel mio studio
Kiedy uczymy się na odległość przez Skypa, widzimy się po dwóch różnych stronach komputera. Dzisiaj Marta usiadła przed moim komputerem, przez który się z nią łączę, z ”mojej” strony. Było to w jakiś sposób symboliczne.
Campanile cilindrico
Dzisiaj bardzo często podczas zwiedzania zadzierałyśmy głowę do góry, żeby przyglądnąć się wieży Torre Civica, dzwonnicy przy katedrze Campanile cilindrico, kościołowi Dominikanów oraz katedrze. Kiedy jesteś w Città di Castello patrzysz ciągle w niebo.
Torre Civica vista dal Palazzo dei Priori
Sporo osób uczących się języka włoskiego niezależnie od poziomu zaawansowania ma problemy z liczebnikami. Szczególnym przypadkiem są liczebniki dotyczące roku oraz wieku, z którego pochodzi dany budynek. Dzisiaj zwiedzając Città di Castello Marta czytała na głos po włosku krótkie opisy poszczególnych zabytków i po kilku przykładach tak się przyzwyczaiła, że przestało jej to sprawdzać jakąkolwiek trudność. Dzisiaj – jak na obozie harcerskim – Marta zdobyła kolejną umiejętność: liczebniki po włosku nie stanowią już dla niej problemu.