Pierwszy dzień kursu «Włoski w praktyce» należał całkowicie do nas — i do słońca, które od rana nie schodziło z nieba. Zaczęłyśmy od mszy w kościele San Damiano i zwiedzania klasztoru, w którym mieszkała św. Klara. Już na parkingu pojawiła się pierwsza okazja do autentycznej rozmowy z przesympatyczną parą Włochów.

Drugim etapem było Rivotorto niedaleko Asyżu. Wewnątrz kościoła znajduje się Święte Tugurium — pierwszy, surowy dom zakonny św. Franciszka i jego towarzyszy, z kapliczką, kuchnią i dormitorium. Przed kościołem spotkałyśmy grupę Włochów oprowadzaną przez Paolę. Zaintrygowana naszym kursem zapytała Agnieszkę: «Po co się uczysz?». Odpowiedź brzmiała po prostu: «Dla przyjemności!». Poleciła nam też aplikację «Assisi – Le pietre parlano».

Odwiedziłyśmy również Assisi War Cemetery, gdzie spoczywają żołnierze Wspólnoty Narodów — głównie z Wielkiej Brytanii — polegli podczas II wojny światowej. To miejsce, którego Agnieszka nie spodziewała się zobaczyć, nadało naszej trasie bardziej refleksyjny ton.

Trzeci etap był niespodzianką. Powiedziałam tylko «Fidati!» i pojechałyśmy do Trevi na Sagra del Sedano Nero e della Salsiccia. Rozmawiałyśmy z kierowcą bezpłatnej navetty, a w drodze powrotnej Włoszki podzieliły się z nami przepisami na czarny seler. Przy posiłku na placu pani ze Spoleto opowiedziała nam także o Festival dei Due Mondi.

Wydeptałyśmy mnóstwo kroków i wypowiedziałyśmy setki słów po włosku — niektóre trafiły nawet do zeszytu. Piękny początek kursu i najlepszy dowód, że język naprawdę ożywa poza salą lekcyjną. Kontakt: jezykwloski.lekcje@gmail.com.

Ewa Moskal

← Wszystkie artykuły