Przygoda w drodze na włoskie lotnisko
Jak Polacy widzą Włochów? Na pewno są bardzo życzliwi i służą pomocą. A na dowód tego przytoczę jedną historyjkę, w której osobiście brałam udział. Takie rzeczy mogą się wydarzyć tylko we Włoszech, w Polsce byłoby to nie do pomyślenia. Pewnego razu byłam na wakacjach we Włoszech i wracając do Polski miałam międzylądowanie w Rzymie. Ponieważ do odlotu mojego samolotu było kilka godzin, wraz z moją rodzinką postanowiliśmy pojechać do Rzymu. Wszystko oczywiście odbywało się w biegu, gdyż odległości między lotniskami, a centrum miasta nie są takie małe, a czasu nie było za wiele. Gdy już wykończeni, ale ucieszeni krótkim, lecz ciekawym pobytem w Rzymie, wsiedliśmy do autobusu jadącego do Fiumicino, zajęliśmy miejsca  i podziwialiśmy widoki zza okien autobusu. Tak sobie jechaliśmy i jechaliśmy i jakoś nie mogliśmy dojechać. Podróż trwała już co najmniej pół godziny, wiec powinniśmy już dojechać na lotnisko, którego nawet nie było widać. Po kilku minutach w końcu zdecydowałam się zapytać kierowcy,  dlaczego jeszcze nie dojechaliśmy (nie mieliśmy już dużo czasu, nasz samolot miał odlecieć za 1,5h). Wtedy jeszcze nie znałam za dobrze włoskiego, ale udało mi się z nim porozumieć. I co się okazało? Że Fiumicino to nie tylko nazwa lotniska, ale także nazwa miejscowości i autobus, do którego wsiedliśmy, właśnie tam jechał. Kiedy wyjaśniłam kierowcy, w jakiej jesteśmy sytuacji, przejął się bardzo, wysadził nas na najbliższym przystanku i powiedział, że przyjedzie tu po nas autobus, który będzie jechał na lotnisko. W międzyczasie dzwonił do swoich kolegów kierowców i pytał, który z nich będzie jechał tą trasą. Podziękowaliśmy i posłusznie wysiedliśmy. Według wskazówek kierowcy staliśmy na przystanku czekając na właściwy autobus. Przyjechał pierwszy autobus i już chcieliśmy do niego wsiadać, ale kierowca nam pokiwał, że nie mamy jeszcze wsiadać, tak samo było z drugim i trzecim autobusem. Natomiast czwarty to był ten właściwy, zatrzymał się i kazał nam wsiąść. Wszyscy kierowcy już znali historie turystów, którzy zamiast na lotnisko Fiumicino pojechali do miasteczka o tej samej nazwie J. Ale gdyby nie ich życzliwość i pomoc, nigdy nie zdążylibyśmy na nasz samolot do domu.
Joanna
studentka filologii włoskiej

Copyright IL SOLE - Profesjonalne tłumaczenia z języka włoskiego